niedziela, 25 lutego 2018

Książki, które rozpoczęły mój rok

Książki, które rozpoczęły mój rok


Nowy rok zaczął się już w pełni! Z tego powodu nadszedł czas na podsumowanie kilku tygodni i krótkim podsumowaniu co już do tej pory przeczytałam :) 
Początek tego roku był naprawdę ciężki. Zaczęłam czytać kilka książek ale żadnej z nich nie mogłam skończyć. Żadna z nich też nie wciągała mnie na tyle, żebym nie mogła się od niej oderwać. Mimo to, nie zniechęciłam się i podgoniłam trochę dzięki czemu na koniec stycznia mój książkowy bilans wynosił 4 przeczytane książki. Zaopatrzcie się w kubeczek ciepłej herbatki i kocyk i prześledźcie ze mną tytuły z którymi męczyłam się na początku nowego roku



1) Zbrodnia i Kara
Tak, zgadza się. Pierwsza pozycja to ta 'nudna' książka, którą większość musiała przeczytać w liceum bo nauczyciele mówili ''przyda się na maturę'' (swoją drogą- ci co już pisali maturę- faktycznie przydała się znajomość Lalki albo Zbrodni i Kary?). Mimo wszystkich opowieści jakie krążą  na temat tej książki, czy innych obowiązkowych książek, ta była naprawdę niesamowita i w moi rankingu lektur, które czytałam zyskuje pierwsze miejsce. To co naprawdę doceniłam w tej powieści to język jakim jest napisana. Nie jest to typowy dla lektur ciężki język przy którym trzeba się głowić 5 razy żeby coś zrozumieć i czytać wszystkie przypisy od autora, wręcz przeciwnie. Zbrodnia i Kara została napisana prosto i w taki sposób żeby jak najlepiej móc zrozumieć książkę i przeczytać ją tak po prostu bez 10 lekcji z nauczycielem, który wykłada całą problematykę utworu i mówi o wszystkich okolicznościach w państwie przez które powieść powstała. Inną cechą, która mnie urzekła jest oczywiście sama fabuła. Przedstawiony sposób myślenia mordercy, ukazanie tego co ma wpływ na bohatera i jego czyny jest naprawdę wciągający. Nie mogę też nie wspomnieć o mistrzowsko napisanym zakończeniu, którego rzecz jasna wam nie zdradzę, aby nie psuć wam frajdy z czytania. Powiem wam tylko, że poczułam się jakbym siedziała z samym Fiodorem Dostojewskim w jednej z Petersburskich kawiarni a on opowiadałby mi całą historię po wielu latach.

Rzecz jasna nie zabrakło też aspektów, które nie ułatwiały mi czytania. Były to na przykład opisy, które momentami odrobinę za bardzo się dłużyły.
Mimo wszystko nie mogę zbyt wiele za wiele zarzucić lekturze bo jest ona świetną zachętą do wniknięcia bardziej w literaturę rosyjską co i ja z pewnością uczynię jeszcze w tym roku 



2) Dom na Plaży
Jest to książka, którą przeczytałam jako drugą w kolejności w tym roku, choć jeśli miałabym robić zestawienie wśród tych czterech książek to ten tytuł znalazłby się na pierwszym miejscu tych lepszych tytułów a być może nawet będzie to tytuł, który znajdzie się wśród najlepszych przeczytanych książek w tym roku! Pomyślicie, że to dość śmiałe? Uwierzcie, trzeba przeczytać, żeby zrozumieć. Nie ma zbyt wielu takich powieści na które 'obrażam się' podczas lektury przez to jak bardzo wczuję się w akcję książki, ale przy Domie na Plaży właśnie tak było i czytałam go z zapartym tchem połykając każdą literę i każdą stronę! 
Ale, ale... może najpierw parę słów o fabule.
Główna bohaterka jest zaręczona ze swoim przyjacielem z którym znają się od dziecka. Jednak Anne zaczyna mieć wątpliwości czy jest to faktycznie miłość taka, jaka powinna. W końcu razem z przyjaciółką wyjeżdżają służyć jako pielęgniarki na wyspie Bora-Bora. Żadna z nich nie spodziewa się, że to tam zakosztują wielu obliczy miłości i przeżyją chwile, które wpłyną na całe ich życie.
Książka oczywiście nie należy do tych najszczęśliwszych i wylałam nad nią naprawdę sporo łez (dzięki Iza) ale jak już wielokrotnie wspominałam, takie romanse lubię. Nie żadne tkliwe, sztampowe gdzie od początku wiadomo co się wydarzy i jak. Sądzę, że w tym roku jeszcze sięgnę po książki Sarah Jio a wtedy opowiem o nich wam o wiele więcej!


     

3) Jaka Piękna Iluzja
Ta książka od początku miała na sobie ciężkie brzemię, ponieważ miałam się zmierzyć z nowym gatunkiem, którego nie czytam czyli biografia. Z tych też powodów nie zamierzam oceniać książki. Znalazłam tam kilka ciekawych wypowiedzi samej Magdaleny Tulli, które mi się spodobał i z pewnością znajdą się w moim zeszycie z cytatami książkowymi. W tej biografii doceniam pomysł podzielenia całe książki na tematy i niewielką ilość zdjęć.
Być może jeszcze kiedyś wrócę do tego gatunku, ale wydaje mi się, że trzeb być kimś naprawdę mocno zainteresowanym i znać dobrze jego twórczość, żeby czytać o nim biografię. Dlatego też ten gatunek musi jeszcze na mnie zaczekać.



4) Cudowne Lekarstwo George'a
Odkąd przeczytałam Fantastycznego Pana Lisa, zakochałam się w twórczości Roald'a Dahl'a, a ta niezwykle zabawna historia rozbawiła mnie do łez! Opowiada ona o chłopcy, który nie lubi swojej babci bo jest dla niego zwyczajnie nie miła i z tego powodu główny bohater postanawia wynaleźć lekarstwo, które sprawi, że jego babcia stanie się 'normalna'. Jeśli potrzebujecie oderwania się od rzeczywistości, albo potrzebny wam zwykły rozweselacz, to literatura dziecięca a w szczególności książki Roald'a Dahla'a okażą świetnym lekarstwem i dla was!

I tymi o to tytułami rozpoczęłam swój rok. Z chęcią dowiem się jakimi tytułami Wy rozpoczęliście rok 2018? :)



sobota, 6 stycznia 2018

Półka wstydu

Półka wstydu

Jako że mamy już 2018 rok, chyba przydałoby się przeczytać te wszystkie książki,
które są na mojej kupce “do przeczytania”. Jesteście ciekawi jakie są to tytuł,
dlaczego ich nadal nie przeczytałam? Z chęcią wam teraz o tym opowiem!


Uwielbiam książki wydawnictwa moondrive, a ta wydawała mi się naprawdę
interesująca. Bo w końcu skoro autor nawiązuje do przyszłości, i trwających
w niej podziałów a do tego jest jeszcze wątek miłosny, to powinno być dobre,
prawda?Na dodatek każdy z nastolatków skrywa jakieś tajemnice, a
blurby zapewniają, że nie będzie można się oderwać.Dostałam tą książkę w
maju zeszłego roku, sama ją wybrałam,ale… jakoś tak… no cóż,
Kim Holden i Franco mieli wtedy swój priorytet, na dodatek już
coś czytałam no i jakoś tak wyszło, że mamy styczeń następnego
roku a książka stoi na półce i ładnie wygląda. Ale jeśli już jesteśmy
przy książkach,to nie byłoby sensu pisania go, jeśli nie
wiązałoby się z tym nic. Z tego też powodu w tym miejscu
postanawiam sobie, że przeczytam tą książkę do maja tego roku!
A kiedy tylko ją przeczytam, to napiszę wam o tym.
Tymczasem trzymajcie za mnie kciuki, żeby mi się udało!
Mała Mi przeczyta ją do: Maja 2018 roku


Jeszcze nigdy nie czytałam książki Nicholasa Sparksa. Generalnie, raczej
nie zamierzałam nawet po nią sięgać, ale skoro już ją dostałam
w prezencie, to wypadałoby przeczytać. Szczerze mówiąc,próbowałam się
zabrać, i zaczęłam nawet trochę czytać, jednak nie jestem do końca pewna
czy odpowiadam mi styl pisania autora. Obejrzałam najpierw film, żeby
może się zachęcić jakoś, ale i on nie sprostał moim oczekiwaniom
co do smutnych powieści. Spodziewałam się, że będę płakać, ale nic
nie przyszło, kompletnie nic. Czy się za nią jeszcze zabiorę? Na pewno.
W końcu nie może być tak, że jej kompletnie nie przeczytam, ale póki co,
ląduje ona na samym końcu mojej listy…


Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że nie czytałam jeszcze klasyków
literatury. Z tego też powodu postanowiłam stworzyć listę klasyków, których
nie czytałam, a które wydają się bardzo ciekawe. Stąd też pomysł
na Dumę i Uprzedzenie. Kupiłam je w wydaniu z kolekcji wydawnictwa
Prószyński i S-ka, które akurat w kiosku było dostępne za śmieszną
cenę, w naprawdę ładnej oprawie. Niestety Jane Austen nie doczekała się
jeszcze swojego czasu. Dlaczego? Niedługo po zakupie, wciągnęły mnie
inne książki, potem nie miałam ochoty czytać i jakoś tak spoglądam na tą książkę,
zastanawiając się czy to już ten czas, żeby sięgnąć po Dumę i Uprzedzenie.
Mimo wszystko obawiam się odrobinę, że mogę się zawieść, co też może
powodować, że boję się wyciągnąć po nią rękę i rozpocząć cykl klasyki w moim
książkowym życiu.
Mała Mi przeczyta ją do: Sierpnia 2018 roku


Endgame. Wezwanie. Widziałam tę książkę w księgarni kilka razy i za każdym
razem, miałam ochotę ją kupić. Potem jakoś myśląc o tej pozycji ta chęć
mi przechodziła, i nie byłam aż tak przekonana. Jakim cudem ją więc mam?
Postanowiłam pozbyć się Diaboliki i wymieniłam ją na właśnie tą książkę.
Odrobinę liczę, że będzie to pozycja podobna do Igrzysk Śmierci. Mimo wszystko,
cały czas miałam jakieś inne książki, nie miałam ochoty na akurat ten tytuł i
tak oto stoi na półce od wakacji i czeka cierpliwie aż przeczytam pierwszy tom.
Mała Mi przeczyta do: końca 2018 roku.
Tajemne Miasto. Jest to kontynuacja Tajemnego Ognia. Pierwsza część mi się
podobała, jednak nie porwała mnie aż tak, żebym jak najszybciej po niej sięgnęła
po kolejną część. Przyznam szczerze, że nawet kilka razy nie mając co czytać
zaczynałam Tajemne Miasto. Mimo wszystko fabuła nie wciągnęła mnie aż tak
bardzo i kiedy na horyzoncie pojawiła się ciekawsza książka do przeczytania
porzucałam tę. I wyszło jak wyszło, że stoi nieprzeczytana. Czy do niej
jeszcze powrócę? Z pewnością, bo autorka miała interesujący pomysł na książkę i
jestem ciekawa jak zakończą się wspólne losy bohaterów!
Mała Mi przeczyta do: Czerwca 2018 roku



I to by było na tyle z książek, które stoją wytrwale na moich półkach i
czekają aż je przeczytam. A czy wy czytaliście którąś z wymienionych
przeze mnie pozycji? Może jakaś wasza opinia zachęci mnie bardziej
do przeczytania jakiegoś tytułu? A jak wygląda wasza półka
nieprzeczytanych książek? Dużo ich jest?
Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu! Czekam też na wasze zachęty do przeczytania, którejś z moich pozycji!


poniedziałek, 1 stycznia 2018

Czytelnicze podsumowanie roku!

Czytelnicze podsumowanie roku!

Stało się! Mamy 2018 rok, a co za tym idzie, trzeba podsumować poprzedni. W tym roku przeczytałam 36 książek! Dla mnie jest to naprawdę dobra liczba, bo w końcu chciałam mieć przyjemność z czytania a nie uzyskiwać tylko dobre wyniki. Oczywiście, nie przedstawię wszystkich książek, ale pokażę Wam te, które w tym roku mnie zachwyciły, a także te które mnie rozczarowały. 
Weźcie więc do ręki kawę i zapraszam na podsumowanie roku z Małą Mi!



Mowa tu oczywiście o Dworze cierni i róż, a raczej całej tej serii. Jako, że już o niej wam sporo opowiadałam to nie będę się rozpisywać na jej temat. Musicie jednak wiedzieć, że ostatnia częśc tak bardzo wbiła mnie w ziemię i tak mocno skradła moje książkowe serduszko, że nie czuję żadnej chemii do książek. Patrzę na stos książek 'do przeczytania' i kompletnie nie chcę mi się go zmniejszać. Mój kac książkowy jest tak duży, że nie mam ochoty nic czytać oprócz książek związanych z Dworami.
Przy tej okazji wspomnę wam też, że planuje zakup czytnika e-booków! I pokładam w tym zakupie ogromne nadzieje związane z tym, że będę jeszcze więcej czytać i odzyskam na to chęci!


Znajdują się tu dwie książki. Zacznijmy może od Diaboliki. Tytuł ten był naprawdę świetnie promowany w mediach, zapewniano, że to taka cudowna książka, że nie można się od niej oderwać. Tymczasem... zaczęłam ją czytać i jedyne co mogę o niej powiedzieć to nie. Po prostu nie. W żaden sposób mnie nie wciągnęła, nie zachęciła do dalszego czytania, akcja była przewidywalna i szczerze nie widziałam w niej nic dobrego. Przez ten jeden nietrafiony zakup, zaczęłam bardziej podejrzliwie patrzeć na książki i sprawdzałam dziesięć razy czy dany tytuł jest faktycznie wart wydania moich pieniędzy a kiedy już taką książkę czytałam, to bałam się, że jednak okaże się beznadziejna, albo będzie zbyt banalna akcja.
Kolejna książka to Kiedy odszedłeś. Zawiodłam się na Jojo Moyes przez tą książkę. Myślałam, że będzie ciekawsza, że historia potoczy się inaczej. Miałam nadzieję poznać jakieś zakątki świata razem z Lou, która miała tak wielkie możliwości a dostałam Lou która jest praktycznie w depresji i nie ma własnego życia. Oczywiście, mogło tak być, rozumiem smutek po stracie bliskiej osoby, ale ten smutek, żal i depresja ciągnęła się przez całą książkę... Z tego też powodu, Dziewczyna którą kochałeś Jojo Moyes, wciąż pozostaje dla mnie jej najlepszą książką.


Opowiem wam w tym miejscu o kilku naprawdę fajnych pozycjach, które odnalazłam w ciągu tych 12 miesięcy.
Gatunek, którego nie dotykam, od którego stronię głównie przez lekcje polskiego czyli poezja. Mówiłam wam już, że długo spoglądałam na książkę Rupi, patrząc z podejrzliwością i mierząc ją wzrokiem, czasami nieśmiało do niej zaglądałam, i szybko zamykałam pędząc gdzieś. Jednak pracując w księgarni, Rupi niejako przyciągała mnie jak magnes i kazała otworzyć. I tak oto Mleko i Miód znalazło się na mojej liście pod tytułem "Chcę mieć". Aż w końcu dostałam ją w prezencie i zaczęłam pochłaniać razem z kawą i słuchawkami na uszach i najzwyczajniej w świcie pokochałam poezję Rupi.
Początek Wszystkiego był dla mnie sporym zaskoczeniem. Sporo młodzieżówek opowiada o miłości, o podziałach w szkole na tych fajnych i tych nudziarzy, ale ta ma w sobie coś wyjątkowego. Nie mówi tylko o tym, mówi o uczuciach i o tym jakie konsekwencje mogą mieć nasze decyzje. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, to uwierzcie, że warto! Może nie pasuje do obecnej pogody ale jeśli już robicie plany czytelnicze na ten rok, to Początek Wszystkiego umieśćcie w czerwcu ;) 
W tym roku, miałam też przyjemność poznać naprawdę genialnego rysownika komiksów, czyli Rafała Szłape! Spotkałam go na czerwcowym Warsaw Comic Con i naprawdę się cieszę z tego spotkania bo choć książki zajmują sporą część mojego serduszka to nadal pozostaje tam miejsce na te ciekawe komiksy. Nie dość, że poznałam autora to mam jeszcze jego autograf! A w jednym z komiksów narysował mnie! Co prawda, jeszcze nie przeczytałam wszystkich tomów jego komiksu Bler ale do następnego spotkania jestem pewna, że połknę je w całości. Nie chcę za wiele zdradzać o samym komiksie, ale powiem wam, że Autor miał naprawdę fajny pomysł na fabułę a akcja dzieje głównie w Krakowie!
Jeśli nie jesteście przekonani jeszcze do polskich autorów komiksów, to zdradzę wam, że w tym roku zamierzam rozwinąć troszkę bloga i stworzyć cykl o komiksach. Jesteście za?


I w tym miejscu powinien się pojawić Dwór Skrzydeł i Zguby, no ale o nim już było :D Dlatego wspomnę o Illuminae. Akcja, którą zorganizował Moondrive, była naprawdę ciekawa i opłacalna. Nie żałuję ani złotówki wydanej na Illuminae, bo to z nim spędziłam moje wakacje, to on przeniósł mnie w podróż do kosmosu i zapewnił mnóstwo wrażeń. Naprawdę czekałam i wypatrywałam kuriera z moją paczką!
Odrobinę wcześniej, bo w maju wyczekiwałam nowej książki Kim Holden "Franco". Była ona świetnym podsumowaniem i pokazaniem życia osób które straciły bliską przyjaciółkę, Kim pokazała, jak Franco radził sobie w życiu. Niestety tej książki nie udało mi się zdobyć na Targach w Warszawie, bo już wykupiono wszystkie egzemplarze przedpremierowe, ale ten jeden, jedyny raz Empik mnie nie zawiódł i choć mój egzemplarz Franco nie ma autografu, to jednak mogłam się nim cieszyć tego samego dnia co spotkałam Kim! 

W tym roku, sporo wydarzyło się także na blogu. Zmiana wyglądu, dodałam podgląd zdjęć z insta, na którego serdecznie was zapraszam bo od nowego roku będę stawiać na systematyczność zarówno tam jak i na blogu! Do moich postanowień mogę też dorzucić i zdradzić wam, że zamierzam planować posty, i wszystko zapisywać i sama być bardziej zorganizowana.
Tak oto wygląda moje czytelnicze a także odrobinę blogowe podsumowanie 2017 roku. A jak on minął u was? Jakie macie plany?  




niedziela, 24 grudnia 2017

Książki, które mną wstrząsnęły

Książki, które mną wstrząsnęły

Książki są jak ludzie których spotykamy, każdy wnosi coś do naszego życia, niektórzy jakąś lekcję czy nauczkę a inni nawet jeśli nie zostają na długo to zostawiają coś po sobie, albo zmieniają coś w nas. Dlatego zamierzam Wam opowiedzieć o kilku książkach, które zmieniły coś we mnie, mój sposób myślenia lub po prostu dały mi jakąś cenną lekcję, której nigdy nie zapomnę
1)Ciesz się z każdej dobrej chwili


Wiele książek, które czytam mówi o śmierci i miłości. Najlepsze w tych książkach jest to, że schematy się nie powtarzają. Promyczek bardziej niż jakakolwiek książka tego typu pokazuje, że nawet w trudnych sytuacjach trzeba żyć, że nie można zatrzymać się w miejscu i tylko płakać, trzeba coś robić, trzeba pokazać jak mocno chcemy żyć nawet jeśli jutro mielibyśmy umrzeć. Jednym z moich ulubionych cytatów w tej książce brzmi “Dzisiaj moje życie jest cudowne. Nie chcę myśleć o jutrze. Ani o kolejnym dniu. Powtarzam więc sobie: dzisiaj moje życie jest cudowne.” I ja także sobie to powtarzam. Powtarzam to sobie w każdym dobrym dniu, w każdej najdrobniejszej dobrej chwili. I jest jeszcze jeden fragment, który kocham w tej książce, przy którym czuję jakby Kate, główna bohaterka, mówiła to właśnie do mnie, że kiedy skończę książkę mam po niej nie płakać, że mam wykorzystywać życie. I właśnie Promyczek nauczyła mnie, że trzeba się cieszyć tymi małymi rzeczami, że nasz mózg jest wredny i w tych gorszych momentach będzie skupiać się tylko na złym, dlatego musimy te najlepsze chwile uchwycić na zdjęciach, aby potem do nich wrócić i żyć nimi, po prostu się nimi cieszyć.
Naprawdę cenię Kim Holden za tą książkę i za każdą następną. Cenię ją za to, że jest uśmiechnięta, szczera i naprawdę się cieszę, że mogłam ją poznać i przytulić na targach w Warszawie!

2) Naucz się jak najlepiej wyrażać uczucia


Pozostańmy jeszcze przez chwilę z Kim Holden i jej kolejną książką. To właśnie ta Autorka wywarła na mnie i na moje myślenie ogromny wpływ swoimi książkami.
O wiele więcej opowiada o Seamusie, którego żona zostawiła z dziećmi a sama odeszła do innego mężczyzny. Seamus przeprowadza się w inne miejsce z dziećmi gdzie poznaje Faith. Dziewczynę, która nie wychodzi zbyt wiele z domu, po zakupy chodzi w nocy, a zarazem jest pogodna, ukrywając coś pod tą maską.
Jest to opowieść o tym czym jest miłość. Kim pokazuje inne oblicze miłości, pokazuje miłość toksyczną a także taką, która powoli dojrzewa, która uczy dwoje dorosłych ludzi ponownie zaufać komukolwiek i pokochać. Do mojego życia wniosła to, że uczucie nie musi być czymś zwykłym, że ‘dziękuję’ nie musi być takie jak wszystkie, że nie musimy odczuwać tak jak wszyscy. Jest też ‘o wiele więcej niż dziękuję’ i jest to prawda. Czasami nie potrafimy wyrazić naszej wdzięczności, miłości, i czujemy że zwykłe ‘Kocham Cię’ albo ‘Dziękuję’ a nawet ‘Przepraszam’ to za mało, nie oddaje naszych silnych uczuć i, może jest to banalne, ale wystarczy powiedzieć ‘O wiele więcej niż kocham’, ‘O wiele więcej niż przepraszam’, i dodanie tych trzech prostych słów może pomóc w wyrażeniu naszych silnych uczuć, nie kosztuje to nic, a dla kogoś może znaczyć wszystko. Bohaterowie tej książki nie mają kolorowej przeszłości, ale mimo to znajdują miłość, znajdują szczęście. Każdy z nas zasługuje na szczęście, szczególnie to związane z miłością.
3) “Czasami jednak miłość Cię zrani ale nigdy umyślnie”


Tak, w tym miejscu powiem o Rupi i jej wierszach. Jest dużo takich, które mi się podobają ale moim ulubionym jest właśnie ten. Wywarł na mnie ogromne wrażenie i cichutko wplątał się w moje serduszko. No bo to właśnie jest kwintesencja miłości, prawda? Trzeba na nią po prostu zaczekać. A kiedy ona już przyjdzie to zaczniemy się w niej rozkoszować, cieszyć się każdą drobinką, ale życie nie jest tak kolorowe, i dlatego miłość czasami nas zrani. Pokazuje to uczucie takim jakim jest, nie takie jakie wydaje nam się że jest, nie idealne uczucie przy którym czujemy tylko motylki w brzuchu. Właściwie całe Mleko i Miód pokazuje to uczucie z każdej strony. Cała książka jest tak niezwykle szczera i prawdziwa, że z niecierpliwością wyczekuje następnych. Poza uczuciem miłości, Rupi Kaur mówi, że jestem smokiem! Niezależnie od tego czy mam kogoś czy jestem sam, jestem smokiem i potrafię latać sama!
Jeśli jeszcze nie czytaliście Mleka i Miodu, to pędźcie po swój egzemplarz bo oprócz tego, że jesteście smokami to Rupi potrafi także świetnie nauczyć kochać samą siebie, swoje ciało i wszystko co w nas jest.
4) Choć czasami bardzo czegoś pragniesz i się starasz, nie masz wpływu na to jaki będzie efekt końcowy.


Każdemu z nas zdarza się porażka. Ale każda porażka też nas czegoś uczy. O Paxie pisałam Wam przy okazji Lisich Książek, więc jeśli przeoczyliście ten post to wystarczy jak najbardziej zapraszam do zapoznania się z nim później ;)
Ta piękna opowieść pokazuje mi, że choć będziemy starać się ze wszystkich sił coś osiągnąć, dotrzeć do celu, to czasami może nam się po prostu nie udać, i nie zawsze zależy to od nas. Mogą się zmienić okoliczności. I nie zawsze się nam uda coś osiągnąć, tak po prostu i nie należy się wtedy załamywać, po prostu przeanalizujmy sytuację, co poszło nie tak, a jeśli nie mieliśmy jak wpłynąć na to, to zwyczajnie idźmy dalej i wciąż się starajmy.
5) Marzenia są częścią nas i nie są niczym złym


Cała seria, ale szczególnie Dwór Mgieł i Furii mówi o marzeniach i marzycielach. Pamiętacie Dyzia Marzyciela? Albo jak nauczyciele mówili na lekcjach, że masz głowę w chmurach i jesteś marzycielem? Z tych czy innych powodów bycie marzycielem uznaje się za coś dziecinnego, za coś niedojrzałego, ale przecież marzenia napędzają. Mają one ogromną siłę. Cała seria nauczyła mnie, że marzenia są niezwykle ważne, że ważne jest abyśmy mieli cel w życiu i dążyli do niego, wierzyli w to. Poza tym Sarah J. Mass nie mogła wymyślić piękniejszego cytatu niż ten z acomafu, bo gwiazdy słuchają i szczerze w to wierzę. Wierzę w gwiazdy które słuchają i marzenia, które się spełniają.


A jacy autorzy wpłynęli na Wasze życie? A może macie jakieś książki które Was czegoś nauczyły? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach :D

sobota, 16 grudnia 2017

Lisie Książki

Lisie Książki


Jestem pewna, że każdy z nas zna jakąś książkę o lisach. Zazwyczaj ta, która pierwsza przychodzi wielu osobom do głowy to Mały Książę, jednak dzisiaj zamierzam Wam opowiedzieć o dwóch niezwykłych książkach w których jest o wiele więcej lisa niż człowieka i o jednej niespodziance, która znalazła się na moim must have! 
Nie przedłużając przejdźmy do pierwszej z nich:




Tak, pierwsza pozycja to Fantastyczny Pan Lis. Uwielbiam lisy a w tej książce jest cała rodzina lisów! Nie będę się zbytnio rozpisywać o tej pozycji, ponieważ pisałam już recenzję o właśnie tym tytule. 
Fantastyczny Pan Lis opowiada o rodzinie lisków którzy muszą uciekać przed właścicielami gospodarstwa, którzy chcą je złapać ponieważ podbierają im ich zapasy. Podczas gdy główny bohater- Fantastyczny Pan Lis- próbuje się dostać po raz kolejny do zapasów Gnojka, Blagiera i Szparaga spotyka inne zwierzęta i łączą oni siły. Czy jest to książka tylko dla dzieci? Absolutnie nie. Jestem zdania, że książki dla dzieci są także dla dorosłych dlatego nie należy tylko kierować się opinią, że jest to książka tylko i wyłącznie dla maluchów.

 

Kolejną książką, która została niedawno wydana jest Pax. Ta pozycja zdecydowanie przebija Małego Księcia! Zakochałam się od pierwszego spojrzenia na okładkę! I nie tylko okładkę ma piękną, bo wnętrze także! O niej nie pisałam jeszcze recenzji, a skoro nie pisałam, to pomyślałam, że zamiast pisać oddzielny post o niej, to coś nie coś opowiem Wam o niej tutaj.
Głównym bohaterem książki jest chłopiec, który ma lisa. Tak! Ma lisa! Ja też chciałabym przygarnąć liska i tak go zatrzymać! Niestety ojciec naszego bohatera musi wyjechać na wojnę, dlatego chłopiec z bólem serca i łzami zostaje zmuszony do porzucenia Paxa i wyjechania do dziadka. Jednak nasz młody bohater długo tam nie pozostaje i ucieka odnaleźć swojego liska. 
Książka prowadzona jest z dwóch perspektyw: Chłopca i Paxa. Dzięki temu wiemy co się dzieje w głowach naszych bohaterów a także co obydwoje robią w czasie rozłąki.
Jest to dla mnie naprawdę dobrze napisana książka, z fajnym pomysłem i zaskakującym zakończeniem dlatego jeśli jeszcze się wahacie albo nie znacie tej książki to pędźcie do księgarni i kupujcie bo naprawdę warto! Jest to prawdziwe must have dla fanów lisich książek!


Love: The Fox jest to komiks po angielsku. Seria skupia się na tym, że  był wybuch wulkanu i wszytskie zwierzęta uciekają starając się przetrwać i każde walczy o przetrwanie, w tej części jest to lisek, który stara się przetrwać. Znalazłam tą książkę przypadkiem, ale zawładnęła moim komiksowym serduszkiem, bo ma tak śliczne ilustracje i na dodatek tak pięknie wygląda! Oczywiście w tej serii z tego co wiem są też inne zwierzątka ale jako że post jest o liskach to i ta część się tutaj znalazła a ja zdradzę, że wylądowała na liście książek o nazwie KUP MI! KUP M!I KUP MI! :D 
Poniżej podrzucam Wam kilka stron z tego komiksu ;)
              
                                   
                


To właśnie komiks był niespodzianką :) Czytaliście którąś z tych książek? A może znacie jeszcze jakieś pozycje o liskach (Wiem  że Przeczytaj Mnie zna taką jedną o której nie wspomniałam, ale co do niej to jak kupię to będzie recenzja :D )




sobota, 25 listopada 2017

Dwór Skrzydeł i Zguby czyli jak sobie radzić z kacem książkowym?

Dwór Skrzydeł i Zguby czyli jak sobie radzić z kacem książkowym?


Nie będzie to zwykła recenzja, bo właściwie nie będzie to wcale recenzja. Jak wiecie, zakochałam się w całej serii Dworu a ta część... cóż, nie będziecie się nudzić. Dwór Skrzydeł i Zguby zapewni wam śmiech, łzy radości, łzy smutku. 
To by było na tyle z opowiadania o książce, ale to nie koniec posta. Dlaczego? 
Ponieważ po dzisiejszym spotkaniu z Mirandą z "Kawy z Cynamonem" postanowiłam zebrać dla Was lekarstwo na kaca po tej lekturze ;) 
Z tego też powodu, jeśli nie czytaliście tej części, odradzam póki co czytanie dalej dzisiejszego wpisu i ewentualnie odsyłam do posta o dwóch poprzednich częściach tej serii . Tak więc zaczynajmy :)

1) Pintrest
Jeśli potrzebujecie tapety na telefon a macie fazę na acoWaR naprawdę polecam wyszukiwanie na Pintreście takich haseł jak "Rhysand" albo wpisanie tego kogo szukacie, lub czego konkretnie szukacie. Oto kilka moich ulubionych rzeczy, które udało mi się wygrzebać z tego Kotła:



Drugi z obrazków świetnie oddaje ostatnią scenę z acoWaRu ♥

2) Tumblr
To cudo pokazała mi Miranda. I tu, znajdziecie dosłownie WSZYSTKO. Od fanfików po angielsku, przez Quote, po cudne rysunki, które dla mnie są inspiracja do własnych rysunków! A to wszystko po wpisaniu jednej frazy. 
Z tego co wiem, niektóre fanfiki mają całkiem ciekawe pomysły i są w nich przedstawione całkiem logiczne historie, które mogłyby znaleźć realne podstawy w powieści. A oto kilka rzeczy, które ja sama odnalazłam na Tumblr:





UWAGA!
KAŻDA Z POWYŻSZYCH OPCJI GROZI UZALEŻNIENIEM I ZNIKNIĘCIEM Z NORMALNEGO ŻYCIA NA WIELE TYGODNI 

Przykro mi kochani ale to prawda! Jak raz się wciągniecie i zaczniecie scrollować, to już się nie oderwiecie. Dla mnie to świetny sposób na umilenie sobie oczekiwania do maja następnego roku kiedy to ma się pojawić powieść. Sama Autorka powiedziała, że powieść ta będzie mostem pomiędzy AcoWaRem a nadchodzącymi trzema nowelkami. I nie wiem czy już słyszeliście nowinę ale A Court of Frost and Starlight ma być opowiedziane z dwóch perspektyw ^^ Oczywiście będą to perspektywy Feyre i Rhysa!
Osobiście, jestem ciekawa czy Azriel znajdzie sobie kogoś, bo chociaż tak bardzo widzę go z Elainą, to Miranda słusznie zwróciła uwagę, że Az zasługuje na własną towarzyszkę co jest 100% prawdą, bo w końcu on jest taki kochany, że zasłużył na własną więź z kimś.

No i w ten sposób dobrnęliśmy do końca tego posta, i powiem wam szczerze, że ciężko mi rozstać się z tym światem i z tymi postaciami, które stworzyła Sarah J Mass. 
A jakiego wy macie ulubionego bohatera drugoplanowego w Dworach? Jaka postać zdobyła wasze serduszko? 




środa, 22 listopada 2017

Książka,która pokazuje jak bardzo delikatną kwestią są decyzje

Książka,która pokazuje jak bardzo delikatną kwestią są decyzje

To właśnie o tej książce chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. Zaparzcie ciepłe kakałko i zapraszam na wieczorną recenzję Zanim się Pojawiłeś!

Najpierw byłam na filmie( tak wiem, tak się nie robi, ale wybaczcie mi ten jeden jedyny raz), który naprawdę mi się spodobał i powiem Wam w tajemnicy, że się wzruszyłam. Ponieważ nie czytałam książki nie znałam zakończenia, które wydało mi się naprawdę zaskakujące. 
Potem dostałam książkę. Ponieważ tak dużo gadam na ich temat, przyjaciele nie mają problemu z wyborem prezentu dla mnie.
Przyznam, że książka jest okay. Dlaczego tylko okay? 

Może to wina tego, że poszłam najpierw na film, ale tą pozycję, czytało się po prostu dobrze i wydaje mi się, że 'okay' to najlepsze sformułowanie jakie określa Zanim się Pojawiłeś. Jest to naprawdę przyjemna smutna książka, która porusza ciekawą problematykę, w ciekawy sposób ukazuje miłość i to co robimy dla niej lub czego nie robimy.

Zanim się Pojawiłeś nauczyło mnie, że w życiu zdarzają się różne rzeczy i na niektóre najzwyczajniej nie mamy wpływu. Nauczyła mnie, że decyzje to bardzo delikatny temat jednak jeśli kogoś kochamy, to niezależnie czy ta decyzja będzie się nam podobać czy nie, będziemy wspierać osobę na której nam zależy. Sama postać Lou pokazała mi, że łzy są naturalne kiedy nas coś boli, kiedy cierpimy, więc wypłakanie się jest w porządku jeśli tylko tego potrzebujesz, bo kiedy się wypłaczesz, oczyścisz się, uspokoisz i spojrzysz na to w inny sposób.

Tak przy okazji smutnych książek. Nie lubię romansów gdzie jest ukazana sztuczna miłość, gdzie wszystko jest kolorowo i każdy jest zadowolony. Za to kocham te gdzie jest pokazane prawdziwe życie, gdzie brana pod uwagę jest choroba, śmierć, problemy, rozstania. Może w związku z tym powinnam zrobić mój ranking najlepszych smutnych obyczajówek? Co Wy na to? :)
Tym akcentem kończę dzisiejszy dzień i pozostawiam z obietnicą, że następna recenzja to będzie Dwór Skrzydeł i Zguby! <3
Copyright © 2016 Mała Mi o książkach , Blogger