wtorek, 6 listopada 2018

Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman

Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman

Jako, że zbieram nowe wydanie książek Gaimana stopniowo zaczytuje się w jego książkach. Przeczytałam już Koralinę, Gwiezdny Pył i Mitologię Nordycką więc teraz przyszedł czas na podróż do Oceanu na Końcu Drogi.

Główny bohater tej opowieści przyjeżdża na farmę Hempstocków. Tam spotyka Starszą Panią Hempstock i udaje się nad mały staw. Siadając na ławce, przypomina sobie koleżankę z czasów dzieciństwa, Lettie Hempstock, która nazywała swój staw Oceanem. Zaraz potem mężczyzna przypomina sobie co mu się przytrafiło kiedy był małym chłopcem.


Neil Gaiman stworzył świetnie napisaną i niezwykle interesującą historię. Nie mogłam się oderwać od lektury. Cała akcja toczyła się płynnie a ja z zaciekawieniem przewracałam strony pragnąc wiedzieć jak to się skończy. Podczas całej lektury tej książki najbardziej magiczne były momenty kiedy chłopak przebywał u Lettie Hempstock dlatego też wyczekiwałam chwil w których główny bohater powracał na farmę i odkrywał kolejne niezwykłe rzeczy. Choć czegoś w tej całej historii mi zabrakło i doskwiera mi niedosyt po skończeniu całej opowieści.
Mimo wszystko jedno jest pewne- nie zabrakło tam cytatów do zaznaczania! Więc na koniec podzielę się z wami takim fragmentem i zostawię z przemyśleniami.
Jeśli czytaliście już Ocean na Końcu Drogi z chęcią się dowiem jakie macie odczucia względem tej pozycji :)


sobota, 3 listopada 2018

A królik słuchał Cori Doerrfeld

A królik słuchał Cori Doerrfeld



Pewnego dnia Taylor postanowił zbudować coś wyjątkowego,coś niesamowitego a kiedy to zbudował był bardzo dumny, lecz nagle wszystko się zawaliło i Taylor był bardzo smutny...

Przychodziło do niego wiele zwierzątek jednak żadne z nich nie potrafiło go pocieszyć więc odchodziły. Aż został przy nim tylko królik, który słuchał.


A królik słuchał jest naprawdę niezwykłą choć krótką opowieścią. W końcu każdy z nas bywa smutny i potrzebuje pocieszenia. Opowieść Cori Doerrfeld była dla mnie czymś  niezwykłym. Czytając tę książeczkę miałam ochotę naprawdę mocno przytulić królika i, chciałam żeby mnie także wysłuchał, a potem śmiał się, gniewał i krzyczał razem ze mną. Ogromnym atutem są piękne rysunki, które w niezwykły sposób cieszą oczy i roztapiają serce.


Uważam, że takie historie dla dzieci są szczególnie istotne aby wiedziały jak ważne jest posiadanie prawdziwego przyjaciela, który będzie z nami zawsze, nawet gdy wszyscy się obrażą, gdy wszyscy odejdą, to taka osoba będzie nas wspierać. Dlatego też pochłaniałam każde słowo w tej historii z ogromnym poczuciem wdzięczności, że mam takie osoby.
Jeśli szukacie krótkiej książki, która w przeciągu kilku stron otuli wasze serduszko to A królik słuchał jest pozycją obowiązkową, w końcu czasem uścisk znaczy więcej niż słowa.


czwartek, 31 maja 2018

Rufus czyli komiks o odnajdywaniu siebie

Rufus czyli komiks o odnajdywaniu siebie

Od dawna wiadomo, że uwielbiam komiksy, a jeszcze bardziej moje serduszko rośnie, gdy pojawiają się takie cuda jak "Rufus. Wilk w owczej skórze". Zapraszam Was na pierwszą odsłonę serii o polskich komiksach, które Mała Mi pochłonęła!


Cała historia zaczyna się od tego, że małżeństwo Owiec jedzie do ośrodka adopcyjnego. Jest tam specjalny system dobierania dziecka i tak się składa, że do ich rodziny przydzielony zostaje Wilk. Cała fabuła komiksu jest naprawdę wzruszająca. Bohater nie do końca rozumie kim jest i w jaki sposób jest postrzegany. Nie chce aby inni się go bali. a niestety tak jest przez sam fakt, że jest on wilkiem. Od znajomych drapieżników zaczyna się dowiadywać jak mógłby zastraszać inne zwierzęta ale zwyczajnie tego nie chce, dlatego próbuje odnaleźć siebie, takiego siebie, aby inne zwierzęta nie uciekały na jego widok. Rufus próbuje sam siebie poznać przy tym nie dając się ponieść presji jaką wywierają na niego rówieśnicy będący postrzeganymi za groźnych.



Jest tutaj tak pięknie pokazane przezwyciężanie stereotypów, ale przede wszystkim jest w cudowny sposób ukazana opowieść o poszukiwaniu własnej osobowości.
Czasami słyszę "a to jest literatura dziecięca, nie interesuje mnie to" albo "a po co mam czytać książkę dla dzieci?" i wtedy jako księgarz jestem zbita z tropu. Przecież to, że książka jest dla dziecka, nie oznacza wcale, że jest gorsza albo głupsza! Niektóre historie dla dzieci potrafią dać do myślenia nie jednemu dorosłemu. Dlaczego? Bo pewne problemy, pewne myśli są ponadczasowe. Oczywiście, że książka dla dziecka jest prościej napisana, ale to nie oznacza, że nie kryje w sobie pokładów życiowej mądrości. Przecież wiele dorosłych ludzi zadaje sobie pytanie kim naprawdę jest. 
Jeśli macie ochotę odpocząć chwilę od grubych książek, albo szukacie czegoś do przeczytania w parku na kocyku, to koniecznie sięgnijcie po Rufusa! Zakochałam się w tej historii na zabój! Rysunki są naprawdę cudowne. Ich autorką jest Agnieszka Świętek. Jeśli jeszcze jej nie znacie to koniecznie też sięgnijcie po komiks "Obiecanki". A co do tego tytułu to do niego pojawi się wkrótce osobny wpis na blogu ;)

niedziela, 25 lutego 2018

Książki, które rozpoczęły mój rok

Książki, które rozpoczęły mój rok


Nowy rok zaczął się już w pełni! Z tego powodu nadszedł czas na podsumowanie kilku tygodni i krótkim podsumowaniu co już do tej pory przeczytałam :) 
Początek tego roku był naprawdę ciężki. Zaczęłam czytać kilka książek ale żadnej z nich nie mogłam skończyć. Żadna z nich też nie wciągała mnie na tyle, żebym nie mogła się od niej oderwać. Mimo to, nie zniechęciłam się i podgoniłam trochę dzięki czemu na koniec stycznia mój książkowy bilans wynosił 4 przeczytane książki. Zaopatrzcie się w kubeczek ciepłej herbatki i kocyk i prześledźcie ze mną tytuły z którymi męczyłam się na początku nowego roku



1) Zbrodnia i Kara
Tak, zgadza się. Pierwsza pozycja to ta 'nudna' książka, którą większość musiała przeczytać w liceum bo nauczyciele mówili ''przyda się na maturę'' (swoją drogą- ci co już pisali maturę- faktycznie przydała się znajomość Lalki albo Zbrodni i Kary?). Mimo wszystkich opowieści jakie krążą  na temat tej książki, czy innych obowiązkowych książek, ta była naprawdę niesamowita i w moi rankingu lektur, które czytałam zyskuje pierwsze miejsce. To co naprawdę doceniłam w tej powieści to język jakim jest napisana. Nie jest to typowy dla lektur ciężki język przy którym trzeba się głowić 5 razy żeby coś zrozumieć i czytać wszystkie przypisy od autora, wręcz przeciwnie. Zbrodnia i Kara została napisana prosto i w taki sposób żeby jak najlepiej móc zrozumieć książkę i przeczytać ją tak po prostu bez 10 lekcji z nauczycielem, który wykłada całą problematykę utworu i mówi o wszystkich okolicznościach w państwie przez które powieść powstała. Inną cechą, która mnie urzekła jest oczywiście sama fabuła. Przedstawiony sposób myślenia mordercy, ukazanie tego co ma wpływ na bohatera i jego czyny jest naprawdę wciągający. Nie mogę też nie wspomnieć o mistrzowsko napisanym zakończeniu, którego rzecz jasna wam nie zdradzę, aby nie psuć wam frajdy z czytania. Powiem wam tylko, że poczułam się jakbym siedziała z samym Fiodorem Dostojewskim w jednej z Petersburskich kawiarni a on opowiadałby mi całą historię po wielu latach.

Rzecz jasna nie zabrakło też aspektów, które nie ułatwiały mi czytania. Były to na przykład opisy, które momentami odrobinę za bardzo się dłużyły.
Mimo wszystko nie mogę zbyt wiele za wiele zarzucić lekturze bo jest ona świetną zachętą do wniknięcia bardziej w literaturę rosyjską co i ja z pewnością uczynię jeszcze w tym roku 



2) Dom na Plaży
Jest to książka, którą przeczytałam jako drugą w kolejności w tym roku, choć jeśli miałabym robić zestawienie wśród tych czterech książek to ten tytuł znalazłby się na pierwszym miejscu tych lepszych tytułów a być może nawet będzie to tytuł, który znajdzie się wśród najlepszych przeczytanych książek w tym roku! Pomyślicie, że to dość śmiałe? Uwierzcie, trzeba przeczytać, żeby zrozumieć. Nie ma zbyt wielu takich powieści na które 'obrażam się' podczas lektury przez to jak bardzo wczuję się w akcję książki, ale przy Domie na Plaży właśnie tak było i czytałam go z zapartym tchem połykając każdą literę i każdą stronę! 
Ale, ale... może najpierw parę słów o fabule.
Główna bohaterka jest zaręczona ze swoim przyjacielem z którym znają się od dziecka. Jednak Anne zaczyna mieć wątpliwości czy jest to faktycznie miłość taka, jaka powinna. W końcu razem z przyjaciółką wyjeżdżają służyć jako pielęgniarki na wyspie Bora-Bora. Żadna z nich nie spodziewa się, że to tam zakosztują wielu obliczy miłości i przeżyją chwile, które wpłyną na całe ich życie.
Książka oczywiście nie należy do tych najszczęśliwszych i wylałam nad nią naprawdę sporo łez (dzięki Iza) ale jak już wielokrotnie wspominałam, takie romanse lubię. Nie żadne tkliwe, sztampowe gdzie od początku wiadomo co się wydarzy i jak. Sądzę, że w tym roku jeszcze sięgnę po książki Sarah Jio a wtedy opowiem o nich wam o wiele więcej!


     

3) Jaka Piękna Iluzja
Ta książka od początku miała na sobie ciężkie brzemię, ponieważ miałam się zmierzyć z nowym gatunkiem, którego nie czytam czyli biografia. Z tych też powodów nie zamierzam oceniać książki. Znalazłam tam kilka ciekawych wypowiedzi samej Magdaleny Tulli, które mi się spodobał i z pewnością znajdą się w moim zeszycie z cytatami książkowymi. W tej biografii doceniam pomysł podzielenia całe książki na tematy i niewielką ilość zdjęć.
Być może jeszcze kiedyś wrócę do tego gatunku, ale wydaje mi się, że trzeb być kimś naprawdę mocno zainteresowanym i znać dobrze jego twórczość, żeby czytać o nim biografię. Dlatego też ten gatunek musi jeszcze na mnie zaczekać.



4) Cudowne Lekarstwo George'a
Odkąd przeczytałam Fantastycznego Pana Lisa, zakochałam się w twórczości Roald'a Dahl'a, a ta niezwykle zabawna historia rozbawiła mnie do łez! Opowiada ona o chłopcy, który nie lubi swojej babci bo jest dla niego zwyczajnie nie miła i z tego powodu główny bohater postanawia wynaleźć lekarstwo, które sprawi, że jego babcia stanie się 'normalna'. Jeśli potrzebujecie oderwania się od rzeczywistości, albo potrzebny wam zwykły rozweselacz, to literatura dziecięca a w szczególności książki Roald'a Dahla'a okażą świetnym lekarstwem i dla was!

I tymi o to tytułami rozpoczęłam swój rok. Z chęcią dowiem się jakimi tytułami Wy rozpoczęliście rok 2018? :)



sobota, 6 stycznia 2018

Półka wstydu

Półka wstydu

Jako że mamy już 2018 rok, chyba przydałoby się przeczytać te wszystkie książki,
które są na mojej kupce “do przeczytania”. Jesteście ciekawi jakie są to tytuł,
dlaczego ich nadal nie przeczytałam? Z chęcią wam teraz o tym opowiem!


Uwielbiam książki wydawnictwa moondrive, a ta wydawała mi się naprawdę
interesująca. Bo w końcu skoro autor nawiązuje do przyszłości, i trwających
w niej podziałów a do tego jest jeszcze wątek miłosny, to powinno być dobre,
prawda?Na dodatek każdy z nastolatków skrywa jakieś tajemnice, a
blurby zapewniają, że nie będzie można się oderwać.Dostałam tą książkę w
maju zeszłego roku, sama ją wybrałam,ale… jakoś tak… no cóż,
Kim Holden i Franco mieli wtedy swój priorytet, na dodatek już
coś czytałam no i jakoś tak wyszło, że mamy styczeń następnego
roku a książka stoi na półce i ładnie wygląda. Ale jeśli już jesteśmy
przy książkach,to nie byłoby sensu pisania go, jeśli nie
wiązałoby się z tym nic. Z tego też powodu w tym miejscu
postanawiam sobie, że przeczytam tą książkę do maja tego roku!
A kiedy tylko ją przeczytam, to napiszę wam o tym.
Tymczasem trzymajcie za mnie kciuki, żeby mi się udało!
Mała Mi przeczyta ją do: Maja 2018 roku


Jeszcze nigdy nie czytałam książki Nicholasa Sparksa. Generalnie, raczej
nie zamierzałam nawet po nią sięgać, ale skoro już ją dostałam
w prezencie, to wypadałoby przeczytać. Szczerze mówiąc,próbowałam się
zabrać, i zaczęłam nawet trochę czytać, jednak nie jestem do końca pewna
czy odpowiadam mi styl pisania autora. Obejrzałam najpierw film, żeby
może się zachęcić jakoś, ale i on nie sprostał moim oczekiwaniom
co do smutnych powieści. Spodziewałam się, że będę płakać, ale nic
nie przyszło, kompletnie nic. Czy się za nią jeszcze zabiorę? Na pewno.
W końcu nie może być tak, że jej kompletnie nie przeczytam, ale póki co,
ląduje ona na samym końcu mojej listy…


Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że nie czytałam jeszcze klasyków
literatury. Z tego też powodu postanowiłam stworzyć listę klasyków, których
nie czytałam, a które wydają się bardzo ciekawe. Stąd też pomysł
na Dumę i Uprzedzenie. Kupiłam je w wydaniu z kolekcji wydawnictwa
Prószyński i S-ka, które akurat w kiosku było dostępne za śmieszną
cenę, w naprawdę ładnej oprawie. Niestety Jane Austen nie doczekała się
jeszcze swojego czasu. Dlaczego? Niedługo po zakupie, wciągnęły mnie
inne książki, potem nie miałam ochoty czytać i jakoś tak spoglądam na tą książkę,
zastanawiając się czy to już ten czas, żeby sięgnąć po Dumę i Uprzedzenie.
Mimo wszystko obawiam się odrobinę, że mogę się zawieść, co też może
powodować, że boję się wyciągnąć po nią rękę i rozpocząć cykl klasyki w moim
książkowym życiu.
Mała Mi przeczyta ją do: Sierpnia 2018 roku


Endgame. Wezwanie. Widziałam tę książkę w księgarni kilka razy i za każdym
razem, miałam ochotę ją kupić. Potem jakoś myśląc o tej pozycji ta chęć
mi przechodziła, i nie byłam aż tak przekonana. Jakim cudem ją więc mam?
Postanowiłam pozbyć się Diaboliki i wymieniłam ją na właśnie tą książkę.
Odrobinę liczę, że będzie to pozycja podobna do Igrzysk Śmierci. Mimo wszystko,
cały czas miałam jakieś inne książki, nie miałam ochoty na akurat ten tytuł i
tak oto stoi na półce od wakacji i czeka cierpliwie aż przeczytam pierwszy tom.
Mała Mi przeczyta do: końca 2018 roku.
Tajemne Miasto. Jest to kontynuacja Tajemnego Ognia. Pierwsza część mi się
podobała, jednak nie porwała mnie aż tak, żebym jak najszybciej po niej sięgnęła
po kolejną część. Przyznam szczerze, że nawet kilka razy nie mając co czytać
zaczynałam Tajemne Miasto. Mimo wszystko fabuła nie wciągnęła mnie aż tak
bardzo i kiedy na horyzoncie pojawiła się ciekawsza książka do przeczytania
porzucałam tę. I wyszło jak wyszło, że stoi nieprzeczytana. Czy do niej
jeszcze powrócę? Z pewnością, bo autorka miała interesujący pomysł na książkę i
jestem ciekawa jak zakończą się wspólne losy bohaterów!
Mała Mi przeczyta do: Czerwca 2018 roku



I to by było na tyle z książek, które stoją wytrwale na moich półkach i
czekają aż je przeczytam. A czy wy czytaliście którąś z wymienionych
przeze mnie pozycji? Może jakaś wasza opinia zachęci mnie bardziej
do przeczytania jakiegoś tytułu? A jak wygląda wasza półka
nieprzeczytanych książek? Dużo ich jest?
Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu! Czekam też na wasze zachęty do przeczytania, którejś z moich pozycji!


poniedziałek, 1 stycznia 2018

Czytelnicze podsumowanie roku!

Czytelnicze podsumowanie roku!

Stało się! Mamy 2018 rok, a co za tym idzie, trzeba podsumować poprzedni. W tym roku przeczytałam 36 książek! Dla mnie jest to naprawdę dobra liczba, bo w końcu chciałam mieć przyjemność z czytania a nie uzyskiwać tylko dobre wyniki. Oczywiście, nie przedstawię wszystkich książek, ale pokażę Wam te, które w tym roku mnie zachwyciły, a także te które mnie rozczarowały. 
Weźcie więc do ręki kawę i zapraszam na podsumowanie roku z Małą Mi!



Mowa tu oczywiście o Dworze cierni i róż, a raczej całej tej serii. Jako, że już o niej wam sporo opowiadałam to nie będę się rozpisywać na jej temat. Musicie jednak wiedzieć, że ostatnia częśc tak bardzo wbiła mnie w ziemię i tak mocno skradła moje książkowe serduszko, że nie czuję żadnej chemii do książek. Patrzę na stos książek 'do przeczytania' i kompletnie nie chcę mi się go zmniejszać. Mój kac książkowy jest tak duży, że nie mam ochoty nic czytać oprócz książek związanych z Dworami.
Przy tej okazji wspomnę wam też, że planuje zakup czytnika e-booków! I pokładam w tym zakupie ogromne nadzieje związane z tym, że będę jeszcze więcej czytać i odzyskam na to chęci!


Znajdują się tu dwie książki. Zacznijmy może od Diaboliki. Tytuł ten był naprawdę świetnie promowany w mediach, zapewniano, że to taka cudowna książka, że nie można się od niej oderwać. Tymczasem... zaczęłam ją czytać i jedyne co mogę o niej powiedzieć to nie. Po prostu nie. W żaden sposób mnie nie wciągnęła, nie zachęciła do dalszego czytania, akcja była przewidywalna i szczerze nie widziałam w niej nic dobrego. Przez ten jeden nietrafiony zakup, zaczęłam bardziej podejrzliwie patrzeć na książki i sprawdzałam dziesięć razy czy dany tytuł jest faktycznie wart wydania moich pieniędzy a kiedy już taką książkę czytałam, to bałam się, że jednak okaże się beznadziejna, albo będzie zbyt banalna akcja.
Kolejna książka to Kiedy odszedłeś. Zawiodłam się na Jojo Moyes przez tą książkę. Myślałam, że będzie ciekawsza, że historia potoczy się inaczej. Miałam nadzieję poznać jakieś zakątki świata razem z Lou, która miała tak wielkie możliwości a dostałam Lou która jest praktycznie w depresji i nie ma własnego życia. Oczywiście, mogło tak być, rozumiem smutek po stracie bliskiej osoby, ale ten smutek, żal i depresja ciągnęła się przez całą książkę... Z tego też powodu, Dziewczyna którą kochałeś Jojo Moyes, wciąż pozostaje dla mnie jej najlepszą książką.


Opowiem wam w tym miejscu o kilku naprawdę fajnych pozycjach, które odnalazłam w ciągu tych 12 miesięcy.
Gatunek, którego nie dotykam, od którego stronię głównie przez lekcje polskiego czyli poezja. Mówiłam wam już, że długo spoglądałam na książkę Rupi, patrząc z podejrzliwością i mierząc ją wzrokiem, czasami nieśmiało do niej zaglądałam, i szybko zamykałam pędząc gdzieś. Jednak pracując w księgarni, Rupi niejako przyciągała mnie jak magnes i kazała otworzyć. I tak oto Mleko i Miód znalazło się na mojej liście pod tytułem "Chcę mieć". Aż w końcu dostałam ją w prezencie i zaczęłam pochłaniać razem z kawą i słuchawkami na uszach i najzwyczajniej w świcie pokochałam poezję Rupi.
Początek Wszystkiego był dla mnie sporym zaskoczeniem. Sporo młodzieżówek opowiada o miłości, o podziałach w szkole na tych fajnych i tych nudziarzy, ale ta ma w sobie coś wyjątkowego. Nie mówi tylko o tym, mówi o uczuciach i o tym jakie konsekwencje mogą mieć nasze decyzje. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, to uwierzcie, że warto! Może nie pasuje do obecnej pogody ale jeśli już robicie plany czytelnicze na ten rok, to Początek Wszystkiego umieśćcie w czerwcu ;) 
W tym roku, miałam też przyjemność poznać naprawdę genialnego rysownika komiksów, czyli Rafała Szłape! Spotkałam go na czerwcowym Warsaw Comic Con i naprawdę się cieszę z tego spotkania bo choć książki zajmują sporą część mojego serduszka to nadal pozostaje tam miejsce na te ciekawe komiksy. Nie dość, że poznałam autora to mam jeszcze jego autograf! A w jednym z komiksów narysował mnie! Co prawda, jeszcze nie przeczytałam wszystkich tomów jego komiksu Bler ale do następnego spotkania jestem pewna, że połknę je w całości. Nie chcę za wiele zdradzać o samym komiksie, ale powiem wam, że Autor miał naprawdę fajny pomysł na fabułę a akcja dzieje głównie w Krakowie!
Jeśli nie jesteście przekonani jeszcze do polskich autorów komiksów, to zdradzę wam, że w tym roku zamierzam rozwinąć troszkę bloga i stworzyć cykl o komiksach. Jesteście za?


I w tym miejscu powinien się pojawić Dwór Skrzydeł i Zguby, no ale o nim już było :D Dlatego wspomnę o Illuminae. Akcja, którą zorganizował Moondrive, była naprawdę ciekawa i opłacalna. Nie żałuję ani złotówki wydanej na Illuminae, bo to z nim spędziłam moje wakacje, to on przeniósł mnie w podróż do kosmosu i zapewnił mnóstwo wrażeń. Naprawdę czekałam i wypatrywałam kuriera z moją paczką!
Odrobinę wcześniej, bo w maju wyczekiwałam nowej książki Kim Holden "Franco". Była ona świetnym podsumowaniem i pokazaniem życia osób które straciły bliską przyjaciółkę, Kim pokazała, jak Franco radził sobie w życiu. Niestety tej książki nie udało mi się zdobyć na Targach w Warszawie, bo już wykupiono wszystkie egzemplarze przedpremierowe, ale ten jeden, jedyny raz Empik mnie nie zawiódł i choć mój egzemplarz Franco nie ma autografu, to jednak mogłam się nim cieszyć tego samego dnia co spotkałam Kim! 

W tym roku, sporo wydarzyło się także na blogu. Zmiana wyglądu, dodałam podgląd zdjęć z insta, na którego serdecznie was zapraszam bo od nowego roku będę stawiać na systematyczność zarówno tam jak i na blogu! Do moich postanowień mogę też dorzucić i zdradzić wam, że zamierzam planować posty, i wszystko zapisywać i sama być bardziej zorganizowana.
Tak oto wygląda moje czytelnicze a także odrobinę blogowe podsumowanie 2017 roku. A jak on minął u was? Jakie macie plany?  




niedziela, 24 grudnia 2017

Książki, które mną wstrząsnęły

Książki, które mną wstrząsnęły

Książki są jak ludzie których spotykamy, każdy wnosi coś do naszego życia, niektórzy jakąś lekcję czy nauczkę a inni nawet jeśli nie zostają na długo to zostawiają coś po sobie, albo zmieniają coś w nas. Dlatego zamierzam Wam opowiedzieć o kilku książkach, które zmieniły coś we mnie, mój sposób myślenia lub po prostu dały mi jakąś cenną lekcję, której nigdy nie zapomnę
1)Ciesz się z każdej dobrej chwili


Wiele książek, które czytam mówi o śmierci i miłości. Najlepsze w tych książkach jest to, że schematy się nie powtarzają. Promyczek bardziej niż jakakolwiek książka tego typu pokazuje, że nawet w trudnych sytuacjach trzeba żyć, że nie można zatrzymać się w miejscu i tylko płakać, trzeba coś robić, trzeba pokazać jak mocno chcemy żyć nawet jeśli jutro mielibyśmy umrzeć. Jednym z moich ulubionych cytatów w tej książce brzmi “Dzisiaj moje życie jest cudowne. Nie chcę myśleć o jutrze. Ani o kolejnym dniu. Powtarzam więc sobie: dzisiaj moje życie jest cudowne.” I ja także sobie to powtarzam. Powtarzam to sobie w każdym dobrym dniu, w każdej najdrobniejszej dobrej chwili. I jest jeszcze jeden fragment, który kocham w tej książce, przy którym czuję jakby Kate, główna bohaterka, mówiła to właśnie do mnie, że kiedy skończę książkę mam po niej nie płakać, że mam wykorzystywać życie. I właśnie Promyczek nauczyła mnie, że trzeba się cieszyć tymi małymi rzeczami, że nasz mózg jest wredny i w tych gorszych momentach będzie skupiać się tylko na złym, dlatego musimy te najlepsze chwile uchwycić na zdjęciach, aby potem do nich wrócić i żyć nimi, po prostu się nimi cieszyć.
Naprawdę cenię Kim Holden za tą książkę i za każdą następną. Cenię ją za to, że jest uśmiechnięta, szczera i naprawdę się cieszę, że mogłam ją poznać i przytulić na targach w Warszawie!

2) Naucz się jak najlepiej wyrażać uczucia


Pozostańmy jeszcze przez chwilę z Kim Holden i jej kolejną książką. To właśnie ta Autorka wywarła na mnie i na moje myślenie ogromny wpływ swoimi książkami.
O wiele więcej opowiada o Seamusie, którego żona zostawiła z dziećmi a sama odeszła do innego mężczyzny. Seamus przeprowadza się w inne miejsce z dziećmi gdzie poznaje Faith. Dziewczynę, która nie wychodzi zbyt wiele z domu, po zakupy chodzi w nocy, a zarazem jest pogodna, ukrywając coś pod tą maską.
Jest to opowieść o tym czym jest miłość. Kim pokazuje inne oblicze miłości, pokazuje miłość toksyczną a także taką, która powoli dojrzewa, która uczy dwoje dorosłych ludzi ponownie zaufać komukolwiek i pokochać. Do mojego życia wniosła to, że uczucie nie musi być czymś zwykłym, że ‘dziękuję’ nie musi być takie jak wszystkie, że nie musimy odczuwać tak jak wszyscy. Jest też ‘o wiele więcej niż dziękuję’ i jest to prawda. Czasami nie potrafimy wyrazić naszej wdzięczności, miłości, i czujemy że zwykłe ‘Kocham Cię’ albo ‘Dziękuję’ a nawet ‘Przepraszam’ to za mało, nie oddaje naszych silnych uczuć i, może jest to banalne, ale wystarczy powiedzieć ‘O wiele więcej niż kocham’, ‘O wiele więcej niż przepraszam’, i dodanie tych trzech prostych słów może pomóc w wyrażeniu naszych silnych uczuć, nie kosztuje to nic, a dla kogoś może znaczyć wszystko. Bohaterowie tej książki nie mają kolorowej przeszłości, ale mimo to znajdują miłość, znajdują szczęście. Każdy z nas zasługuje na szczęście, szczególnie to związane z miłością.
3) “Czasami jednak miłość Cię zrani ale nigdy umyślnie”


Tak, w tym miejscu powiem o Rupi i jej wierszach. Jest dużo takich, które mi się podobają ale moim ulubionym jest właśnie ten. Wywarł na mnie ogromne wrażenie i cichutko wplątał się w moje serduszko. No bo to właśnie jest kwintesencja miłości, prawda? Trzeba na nią po prostu zaczekać. A kiedy ona już przyjdzie to zaczniemy się w niej rozkoszować, cieszyć się każdą drobinką, ale życie nie jest tak kolorowe, i dlatego miłość czasami nas zrani. Pokazuje to uczucie takim jakim jest, nie takie jakie wydaje nam się że jest, nie idealne uczucie przy którym czujemy tylko motylki w brzuchu. Właściwie całe Mleko i Miód pokazuje to uczucie z każdej strony. Cała książka jest tak niezwykle szczera i prawdziwa, że z niecierpliwością wyczekuje następnych. Poza uczuciem miłości, Rupi Kaur mówi, że jestem smokiem! Niezależnie od tego czy mam kogoś czy jestem sam, jestem smokiem i potrafię latać sama!
Jeśli jeszcze nie czytaliście Mleka i Miodu, to pędźcie po swój egzemplarz bo oprócz tego, że jesteście smokami to Rupi potrafi także świetnie nauczyć kochać samą siebie, swoje ciało i wszystko co w nas jest.
4) Choć czasami bardzo czegoś pragniesz i się starasz, nie masz wpływu na to jaki będzie efekt końcowy.


Każdemu z nas zdarza się porażka. Ale każda porażka też nas czegoś uczy. O Paxie pisałam Wam przy okazji Lisich Książek, więc jeśli przeoczyliście ten post to wystarczy jak najbardziej zapraszam do zapoznania się z nim później ;)
Ta piękna opowieść pokazuje mi, że choć będziemy starać się ze wszystkich sił coś osiągnąć, dotrzeć do celu, to czasami może nam się po prostu nie udać, i nie zawsze zależy to od nas. Mogą się zmienić okoliczności. I nie zawsze się nam uda coś osiągnąć, tak po prostu i nie należy się wtedy załamywać, po prostu przeanalizujmy sytuację, co poszło nie tak, a jeśli nie mieliśmy jak wpłynąć na to, to zwyczajnie idźmy dalej i wciąż się starajmy.
5) Marzenia są częścią nas i nie są niczym złym


Cała seria, ale szczególnie Dwór Mgieł i Furii mówi o marzeniach i marzycielach. Pamiętacie Dyzia Marzyciela? Albo jak nauczyciele mówili na lekcjach, że masz głowę w chmurach i jesteś marzycielem? Z tych czy innych powodów bycie marzycielem uznaje się za coś dziecinnego, za coś niedojrzałego, ale przecież marzenia napędzają. Mają one ogromną siłę. Cała seria nauczyła mnie, że marzenia są niezwykle ważne, że ważne jest abyśmy mieli cel w życiu i dążyli do niego, wierzyli w to. Poza tym Sarah J. Mass nie mogła wymyślić piękniejszego cytatu niż ten z acomafu, bo gwiazdy słuchają i szczerze w to wierzę. Wierzę w gwiazdy które słuchają i marzenia, które się spełniają.


A jacy autorzy wpłynęli na Wasze życie? A może macie jakieś książki które Was czegoś nauczyły? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach :D
Copyright © 2016 Mała Mi o książkach , Blogger